Absolwenci


Byłam uczennicą fortepianu pani Marii Jasińskiej, osoby wyjątkowej, która ma w sobie coś takiego, że nie wypadało przyjść do niej na zajęcia nieprzygotowanym (chociaż to oczywiście się zdarzało). Nie sposób nie wspomnieć zajęć chóru szkolnego. Prowadzący je doktor Henryk Pogorzelski wkładał niesamowicie dużo wysiłku w to, aby śpiewane przez nas samogłoski różniły się od dźwięków wydawanych przez kozy. Dzięki panu Januszowi Żakowi do dziś z wielką przyjemnością i wzruszeniem słucham ,,Błękitnej rapsodii? George?a Gershwina, zaś dzięki panu Henrykowi Nizio ? chorałów gregoriańskich. W pierwszych latach funkcjonowania szkoły wszyscy znaliśmy się i tworzyliśmy jedną wielką rodzinę. Z przyjemnością uczestniczyliśmy we wszystkich organizowanych w Szkole imprezach. Do dziś pamiętam niektóre z wierszyków o naszych nauczycielach, które układaliśmy do Noworocznej szopki, np. o oboistce, co jest kwiatem róży, czy doktorze, który orze jak może. Dzięki chwilom spędzonym w Szkole, to właśnie ,,Koncerty brandenburskie? J.S. Bacha są dziś dla mnie lekarstwem na stres i zmęczenie. Mam nadzieję, a właściwie jestem pewna, że obecni uczniowie Szkoły będą czas w niej spędzony wspominać tak jak ja, z wielkim wzruszeniem i sentymentem. Przy okazji jubileuszu Szkoły serdecznie dziękuję za ten wspólnie spędzony piękny i niezapomniany czas.

Aneta Wlezień BiłgorajCzerwiec 2008